Pytacie za co chwalę? Za obciążniki do listów.HA! Najpierw wyrzucałam odruchowo, bo po co mi taki kawal blachy? Ani to duże , ani to do czego przydatne. Musiał jednak atawizm chomiczy zadziałać, bo nagle znalazłam w szufladzie dwa rzeczone obciążniki. Włożyłam do zmywarki, niech sie piorą. Tymczasem zabrałam się za pieczenie czegośtam, powiedzmy pierniczków. I kiedy już było po wszystkim, czekało mnie skrobanie stolnicy, jako element porządkowy. Dotychczas używałam w tym celu tasaka: szerokie, sztywne i proste ostrze nadające się do uchwycenia od góry. Miało jednak jedną wadę: było ostre i działało jak hebel czy inny strug. Chwyciłam za blaszkę IN POSTu. Rewelacja! Nie za duża nie za mała, nie za tępa nie za ostra, doskonale w dłoni leży i pewnym uchwytem daje się prowadzić po stolnicy. Skuteczność gwarantowana!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz